środa, 30 grudnia 2015

Królowa Beskidu Wyspowego i jej propozycje na spędzenie czasu :)

W drugi dzień świąt Bożego Narodzenia trzeba było sobie zrobić przerwę od jedzenia. Jeden telefon do znajomych co działamy i w ciągu 10 minut byłam już gotowa do drogi. Razem z Kolegami pojechaliśmy do miejscowości Słopnice i tam na rowerach ruszyliśmy na najwyższy szczyt Beskidu Wyspowego - Mogielicę (1171 m).



Trasa w większości wiodła bez szlaku, a momentami po żółtym i zielonym. Jadąc pod górę i na przemian pchając rower szybko zdążyłam się rozgrzać. Poradniki typu "Jak ubierać się w zimie na rower" w tym momencie mogłyby nie istnieć :D. Koszulka, cienka kurtka, legginsy - nawet w tym potrafiło być za gorąco.



Po drodze mijaliśmy jak zwykle piękne widoki :)



Jadąc na rowerze uśmiech nie schodził  mi z twarzy. Tak bardzo brakowało mi jazdy :).



Po jakimś czasie w trójkę docieramy na szczyt. Po drodze mijamy turystów. Niektórzy pytali mnie ze zdziwieniem jak tutaj wyjechałam :D

W sierpniu 2004 r. tuż pod kopułą szczytową, kilkadziesiąt metrów od żółtego szlaku w kierunku Tymbarku, wystawiono uroczyście tzw. „krzyż papieski”. Swoim wyglądem nawiązuje do papieskiego pastorału, ma 3,5 m wysokości i jest postawiony w miejscu, gdzie rozciąga się wspaniały widok na południe. Jego projektantem był zakopiański artysta Stanisław Gąsienica Byrcyn. Krzyż postawiono w 50. rocznicę wycieczki księdza Karola Wojtyły na Mogielicę, gdzie wyszedł wraz z grupą młodzieży i odprawił eucharystię na Hali Stumorgowej. Co roku, 2 kwietnia na szczyt Mogielicy pielgrzymują z okolicznych wsi grupy młodzieży, by uczcić przy krzyżu papieskim rocznicę śmierci Jana Pawła II.
Widoki spod Krzyża na Mogielicy.
Pomimo, że na dole było ciepło to na wieży widokowej myślałam, że zostanę porwana przez wiatr. Widoki - cudne :)


Widok z wieży widokowej.




Wieża widokowa.
Wokół Mogielicy przebiegają trasy biegowe. W wybranych punktach można wypożyczyć bezpłatnie narty biegowe, buty, kijki, narty biegowe dla osób niepełnosprawnych, kijki nordick walking. W lecie rowery górskie oraz dla osób niepełnosprawnych. Jeżeli chcecie skorzystać to koniecznie zapoznajcie się z tą stroną http://trasymogielica.pl/ Znajdziecie tutaj wszystkie niezbędne informacje.


Trasy w okolicy Mogielicy.
Co jeszcze ciekawego znajdziecie w okolicy? Otóż 20 września została otwarta Ścieżka historyczno - edukacyjna 1. Pułku Strzelców Podhalańskich AK im. kpt. Juliana Krzewickiego.




Czego możecie dowiedzieć się na ścieżce historycznej?

Co to była Armia Krajowa, jakie działania podejmowała w czasie II wojny światowej na obszarze Beskidu Wyspowego i Gorców. Będziecie mogli poznać sylwetki niezwykłych postaci, których wojenna zawierucha często rzucała na odległe zakątki Syberii, pustynne piaski dalekiego Iranu czy w polskie Beskidy. Poznacie historię 13 żołnierzy cichociemnych, którzy w 1944r. znaleźli się na Podhalu. Dowiecie się w jaki sposób lotnicy alianccy znaleźli się między Szczawą a Mogielicą jesienią i zimą 1944r.
Poznacie niezwykłe historię o tym kto i gdzie przeprowadzał operacje zrzutowe dla Armii Krajowej. Leśna wędrówka historycznym szlakiem pozwoli dowiedzieć się gdzie gromadzili się żołnierze podziemnego wojska, odszukać zapomniane gajówki, leśniczówki, leśne meliny partyzanckie. Historia przedstawiona na ścieżce to także tragiczne wydarzenia związane z ofiarami jakie ponosiła cywilna ludność w walce z niemieckim okupantem. Na ścieżce znajdują się szczegółowe informacje dotyczące katastrofy niemieckiego samolotu Heinkel He-111 w styczniu 1944r. w rejonie Mogielicy. To wszystko to tylko wycinek historii przedstawionej na ścieżce. Ponadto wszystkiemu towarzyszą panoramy Beskidu Wyspowego i Gorców z kulminacją w postaci wieży widokowej na Mogielicy.  Przy dobrej pogodzie z za Gorców wyłaniają się Tatry.
źródło oraz więcej informacji: http://sciezka1pspak.blogspot.com/


Tablice edukacyjne.

Pozdrawiam
Kamila :)

P.S.
Jeżeli chcecie znaleźć więcej informacji na temat moich wypraw rowerowych w te okolice wciśnijcie poniżej tag: Mogielica.

W tym dniu nakręciliśmy również krótki filmik. Zapraszam :)
http://www.pinkbike.com/video/432655/

poniedziałek, 28 grudnia 2015

"Szczęście nie ma ceny. Nie­szczęśli­wi to często ci, którzy sądzą, że szczęście można kupić." :)

Jakie są najlepsze pomysły? Oczywiście te spontaniczne. Zasada ta sprawdziła się już po raz kolejny. Od jakiegoś czasu planowałam wybrać się na mały biwak ze znajomymi- niestety bezskutecznie bo cały czas coś stawało na przeszkodzie. Ostatnio spędzając cały dzień w pracy dzwoni M. z pytaniem czy idziemy. Krótka odpowiedź: tak :D. Po wejściu do domu szybko się spakowałam i w drogę. Po drodze zabraliśmy jeszcze Pana K. i A.

Szybkie pakowanie i już plecak pełny :D
Po dotarciu na polankę gdzieś u podnóża Góry Mogielica znaleźliśmy dogodne miejsce na rozbicie namiotów oraz na rozpalenie ogniska. Pogoda nam sprzyjała. Aż trudno było uwierzyć, że mamy grudzień.

Rozpalanie ogniska :)
Spędzając czas przy ognisku człowiek uświadamia sobie ile tak naprawdę potrzebuje do szczęścia :)  Muszę się Wam do czegoś przyznać...ostatni piękny weekend spędziłam na nartach i było super, a w niedzielę coś mi strzeliło do głowy i pojechałam do Trzech Koron. Nie, nie na Trzy Korony. Do galerii handlowej żeby znaleźć jeszcze jakieś prezenty na święta. Po wejściu do dwóch sklepów już mi się odechciało i zaczęłam żałować, że nie spędzam dnia gdzieś na świeżym powietrzu. Tak popatrzyłam na to wszystko stwierdzając, że to nie dla mnie...kolejna rzecz w mojej szafie wcale mnie nie uszczęśliwi.

Ze słodyczy najbardziej lubię kiełbasę :D

Bardziej odpowiadają mi takie klimaty jak na zdjęciu poniżej :) Rozmowy do późnych godzin z przyjaciółmi, podziwianie gwiazd - tego się nie kupi w żadnym sklepie :)


:)
Wczesnym rankiem trzeba było wstać - chociaż wcale nie miałam ochoty wydostawać się z mojego ciepłego śpiwora :)

"Hej Miśki czas wstać!" :D
Trzeba jednak było się zbierać żeby zrobić ostatnie przygotowania do Wigilii :).


Pozdrawiam
Kamila :)

P.S. Żebyście sobie nie myśleli, że jestem taka idealna i nie znoszę zakupów...w sklepach sportowych mogę buszować godzinami :D

wtorek, 22 grudnia 2015

Jasna Chopok czyli otwieramy sezon narciarski i czekamy na więcej śniegu :)

Jeżeli wstaje o godzinie 04:30 z własnej woli to znaczy, że coś się będzie działo, ale po kolei :). Kilka dni temu jeden z moich znajomych napisał czy jedziemy na narty - nie było się nad czym zastanawiać bo tak niezła oferta nieczęsto się zdarza. Na stronie groupon.com pojawiła się tak atrakcyjna oferta, że od razu z M. sięgnęliśmy po telefony i szybka akcja po znajomych kto jedzie :D Czasu do namysłu nie było! Trzeba było działać natychmiast :) Ku mojej radości oboje mieliśmy wolną sobotę co nie często się zdarza.

Pewnie się zastanawiacie co to była za oferta :D Macie jeszcze chwilę żeby zrobić tak szybką akcje jak my - https://www.groupon.pl/deals/gl-najwieksze-osrodki-narciarskie-w-tatrach


Moja pierwsza reakcja - wow :)
Z niecierpliwością oczekiwałam na ten wyjazd zastanawiając się czy pamiętam jak się jeździ na nartach :). W piątek wieczorem zaraz po powrocie do domu zabrałam się za pakowanie oraz smażenie kotletów :D Porządne kanapki na taką wyprawę muszą być obowiązkowo.


Otwieramy sezon :D
Nastawiając budzik zawsze obliczam ile mogę pospać. Czasu było nie za wiele bo raptem niecałe 5 godzin, ale o dziwo wstałam bez żadnego problemu. Ogarnęłam wszystko i po cichu żeby nikogo nie budzić wymsknęłam się z domu.


Pod domem zbiórka. Pojechaliśmy na dwa samochody. W sumie byłam ja i 5 narciarzy/deskarzy :D. Po drodze jeszcze trochę pospałam, a tuż po 8 byliśmy na miejscu. W kasie odebrałam tymczasowy skipass, a ten mój ma dopiero dotrzeć  pocztą.



Jasna Chopok to największy ośrodek narciarski na Słowacji znajduje się w Niżnych Tatrach, które są częścią Parku Narodowego. Miłośnicy białego szaleństwa mają tu do dyspozycji ponad 49 km idealnie przygotowanych tras zjazdowych o różnym stopniu trudności z nowoczesnym systemem naśnieżania (o długości ponad 30 km).
Dzięki temu szusować tu mogą zarówno początkujący, jak i zaawansowani narciarze oraz rodziny z dziećmi. Na Chopoku działa 30 wyciągów i kolejek linowych, które są w stanie przetransportować ponad 30 000 osób na godzinę.



Od razu zabraliśmy się za jazdę. Na początek jakieś niższe wyciągi, a później na sam szczyt Chopok (2014m). Chmury w które dosłownie się wjeżdżało na nartach robiły niesamowite wrażenie. Zjeżdżając niżej ukazywały się równie piękne widoki.
 

Oczywiście jak to z pierwszą jazdą w sezonie musiałam się trochę oswoić. Nie brakowało też wywrotek. Potrafiłam przejechać z 10m na brzuchu. Tak stromo było, że nawet nie było jak się zatrzymać. Reszta ekipy wariowała na całego :) Warunki całkiem dobre, ale już w godzinach popołudniowych zrobiło się sporo muld i lodu na trasach.



Niestety każdy widzi zima jest jaka jest więc nie wszystkie trasy były dostępne. Mimo wszystko jestem pod ogromnym wrażeniem tego wyciągu i mam zamiar tam wracać częściej. Udało się nam, że za karnety płaciliśmy 43 zł - za cały dzień jazdy od 8:30 do 15:30 to grzechem byłoby nie skorzystać. Chociaż po tym wypadzie stwierdzam, że byłabym skłonna zapłacić nawet te 130 zł bo wiem, że będzie to dobrze spożytkowane. 



Jeżeli dalej się zastanawiacie czy warto jechać to przeglądajcie dalej zdjęcia. Tak naprawdę ten wpis to tylko taka mała namiastka. Chyba w życiu nie widziałam piękniejszych widoków na żywo. Chociaż na Babiej Górze kiedyś też były niezapomniane - polecam zobaczyć :)
http://camilla14a.blogspot.com/2014/12/babiogorski-zawrot-gowy.html



Będąc w takich miejscach zawsze fascynuje mnie jak to wszystko powstało, od jak dawna działa itd. Wszystkie odpowiedzi na nurtujące mnie pytania znalazłam w muzeum Kolei Linowej VON ROLL, które działa na południowej stronie Chopoka.


Kawałek historii.


Po całym dniu spędzonym na nartach odczuwałam już lekkie zmęczenie, ale i też głód. Po drodze wstąpiliśmy do Spytkowic na małą ucztę - żartuje wcale nie była taka mała :D. W samochodzie już padałam z braku sił. Dzień wykorzystany maksymalnie jak tylko się dało. Oby więcej takich było :).



Nie wiem czy ktoś dotarł do tego miejsca jak tak to dziękuje i mam nadzieję, że nie zanudziłam, a wręcz namówiłam na taki wypad :)









Pozdrawiam
Kamila :)

sobota, 19 grudnia 2015

Mała zapowiedź :)

Mała zapowiedź kolejnego wpisu :D

Uwielbiam to uczucie zmęczenia po takim dniu jak dzisiaj :)

Najwyższa pora wyciągać narty. Polecam wcześniejsze wpisy w zakładce "Skitury", a kolejny już niebawem!!!

http://camilla14a.blogspot.com/search/label/skitury





Pozdrawiam
Kamila :)

sobota, 5 grudnia 2015

W poszukiwaniu Gorczańskiej jaskini :)

Ostatnio zostałam pochłonięta przez jaskinie. Może nie tak dosłownie, ale większość czasu po pracy spędzałam na nauce różnych zagadnień z tym związanych. W końcu pasowałoby się wziąć w garść i zdać egzamin z kursu taternictwa jaskiniowego.Im więcej tego wszystkiego przeczytałam to powoli zaczynałam mieć coraz większy mętlik w głowie.

Jakiś czas temu razem z M. wybraliśmy się na niedzielny spacer. Pojechaliśmy do miejscowości Kamienica i stamtąd wyruszyliśmy. Na początku zwiedziliśmy jaskinię na Kleninie, która jest najdłuższą jaskinią Gorców - ma 52m i 12m głębokości. Czy trzeba kombinezon? Nie, a później cała wyszłam umorusana z błota :D. Naszym celem w tym dniu był Gorc (1228m). Jednak nie szliśmy utartymi szlakami tylko całkiem przez las testując nową nawigację. Dużo czasu zeszło nam na omijaniu wiatrołomów. Momentami ten spacer był dla mnie pełen grozy, ale jakoś do tego przywykłam :D Kiedy wyszliśmy na jakąś "normalną" drogę to przynajmniej wiedziałam, że nabierzemy szybszego tempa marszu. Zapytacie się pewnie gdzie mi się tak śpieszyło? Odpowiedź - ognisko :). 

Będąc na szczycie Gorca wyszliśmy na wieżę widokową. Co prawda widoków nie było bo już było ciemno, ale jej ogrom robi wrażenie.

Późnym wieczorem dotarliśmy do nowej bacówki na Gorcu ( na tej polanie są dwie). M. rozpalił ogień, a ja zajęłam się pieczeniem kiełbasek. Żałowałam, że nie mamy termosu, ale na szczęście udało się zrobić herbatę z tego co było dostępne w bacówce :). Podoba mi się taka niepisana zasada, że jak my przychodzimy to możemy wykorzystać do rozpalenia w piecu drzewo, które tam leży. Następnie my przynosimy swoje kawałki z lasu żeby mogło wyschnąć i być gotowe do użytku dla kolejnych turystów. Dobrze jest tak czasem posiedzieć i nie musieć nigdzie pędzić :)
 
Jednak wszystko co dobre się kończy. Nie ukrywam, ale po tym spacerze byłam bardzo padnięta...ale uwielbiam ten rodzaj zmęczenia :)

Wejście do jaskini. Po drodze rywalizacja kto pierwszy znajdzie dojście :D

Z nietoperzami :)

Miejsce gdzie X lat temu jeździł M. :D

Strach się bać :D





Szlak rowerowy w drodze na Gorc.
:)
Pozdrawiam
Kamila :)