wtorek, 31 grudnia 2019

"Kamila i jej rower" - podsumowanie 2019 roku :)

Koniec roku to dobry czas na podsumowania. Tak jak w poprzednich latach tym razem też postanowiłam coś napisać żeby później móc sobie przypomnieć i powspominać :) 

Chciałabym Wam życzyć... 

Wielu sukcesów, odważnych marzeń,
mądrych decyzji, satysfakcji, spokoju,
i pomyślności na cały nadchodzący 2020 rok :)



Początek roku 2019 zaczął się dla mnie od wielkiej wyprawy. Razem ze znajomymi udałam się na Sycylię. W ciągu czterech dni zwiedziliśmy wiele pięknych miejsc. Od rana do wieczora na nogach żeby jak najlepiej wykorzystać ten czas. W końcu po całym roku urlopu macierzyńskiego należał się odpoczynek od życia codziennego. Mam wrażenie, że to było wczoraj, a minął już cały rok.


Z widokiem na Wulkan Etna. 
Kąpiel w styczniu :)
Wybuchowa Etna.
Dolina Świątyń i ekipa w komplecie. 

Praca

Po urlopie należało wrócić do pracy. Przez ostatnich kilka lat moim drugim domem był hotel. Niestety po zmianach jakie nastąpiły powrót w to miejsce jest już niemożliwy. Nowy rok wiązał się dla mnie z powrotem na zupełnie nowe stanowisko. Oczywiście też miałam kontakt z ludźmi więc raz dwa się odnalazłam w pracy w kinie :) Przy okazji zawsze mogłam śledzić wszystkie filmy na bieżąco. Moje życie wtedy było bardzo zakręcone: rano ogarnąć rzeczywistość i o ile to było możliwe pobiegać z wózkiem, a następnie pędem do pracy i tak do wieczora.


W kinie :)
Nowe wyzwanie

Żeby tego jeszcze było mało dołożyłam sobie nowych obowiązków. Było to dla mnie spore wyzwanie, ale i niesamowita przygoda. Pewnego dnia tak po prostu w jednej chwili zostałam przedstawicielem handlowym. Dzięki tej pracy nauczyłam się sporo nowych rzeczy. Poznałam wielu ciekawych ludzi. Przekonałam się, że to nie jest wszystko takie proste jak wydawało mi się do tej pory. Praca ta wymaga mobilności i tym oto sposobem polubiłam się bardziej z samochodem. Oczywiście otworzyłam się też bardziej pod względem kulinarnym. Dawniej gotowanie było dla mnie po prostu obowiązkiem, a teraz stało się przyjemnością. 


Najlepiej smakuje w terenie :)
EDK
W kwietniu jak co roku wyruszyliśmy na Ekstremalną Drogę Krzyżową. Trasa liczyła ponad 40 km. Noc, zima i ciężkie warunki. Jest to dla mnie niesamowita próba charakteru. Zanim wyjdę z domu to ze 100 razy potrafię sobie zadać pytanie po co ja właściwie idę. Najgorzej jest wyjść z tej swojej strefy komfortu i poddać się niewiadomemu. Satysfakcja po pokonaniu trasy oczywiście jest ogromna i tego uczucia nie da się opisać :).



Po całonocnym marszu.

Zawody MTB

W tym roku startowałałam co prawda tylko w jednych zawodach rowerowych, ale kiedyś w przyszłości nie wykluczam powrotu na wyścigi. Po prostu uwielbiam tą atmosferę jaka tam zawsze panuje. Nawet jeśli miałabym być ostatnia to i tak sprawia mi to niesamowitą radość. Od 2012 roku moją półkę zapełniają puchary. W 2019 też udało się zdobyć puchar i zachować ciągłość. Zresztą z takim kibicem nie mogło być inaczej. 


Jest puchar :)
Kierat

"I wtedy przyszedł maj...". a wraz z nim kolejny Kierat. Co to jest? Tak piszą organizatorzy: 100 km nieprzerwanego marszu po górach Beskidu Wyspowego i Gorców i 4000 m podejść w ciągu 30 godzin to ekstremalnie trudne wyzwanie nawet dla zaprawionych piechurów i doświadczonych biegaczy.

W tym roku był to dla mnie już 9 start. Tym razem udało mi się pobić swój własny rekord i 100 km pokonałam w czasie 21 h 18 m. Tym samym w klasyfikacji wieczystej kobiet jestem obecnie na 8 miejscu na 511 kobiet. Czyż to nie brzmi dumnie? :D Oczywiście z tego miejsca chciałam podziękować mojemu Mężowi, który czuwał nad tym żebym nie pobłądziła w lesie i ekipie Asi i Dorocie, z którymi biegłam /czołgałam się. 




Kolejny medal do kolekcji :)

 Wycieczki

W tym roku było znacznie mniej wycieczek niż wcześniej, a to dlatego, że nasz buntownik zrobił się już większy i sam chce poznawać świat na własnych nogach. Dlatego trasy trzeba było też dostosować do jego możliwości. Często bywało tak, że ja jechałam gdzieś wózkiem, a M. na rowerze i spotykaliśmy się w umówionym miejscu. :)


Ojcowski Park Narodowy
Morskie Oko
Spacery

"Cudze chwalicie, swego nie znacie". Wiele osób myśli, że żeby coś zobaczyć trzeba jechać gdzieś daleko, a nie potrafią docenić tego gdzie mieszkają. Dużą radość sprawia mi kiedy mogę pokazać swojemu dziecku nowe miejsca, w których jeszcze nie był. To nic, że ja jestem tak już któryś raz. Piękno gór potrafi zachwycić za każdym razem. Jeśli dojdzie do tego odpowiednie towarzystwo to co nam potrzeba więcej do szczęścia? Chyba jedynie ogniska i kiełbasy :)




Jaworz zdobyty. Z tego plecaka nam nie ucieknie :) 
Rezerwat przyrody "Diable Skały"


Gang wózkowy na spacerze po okolicy.
Rower

Mogło być go więcej, ale nie ma co narzekać. Jak tylko miałam swoje "5 minut" to pędziłam na rower. W większości pokonywałam trasy po okolicznych górkach. Trochę się tęskni za całodziennymi beztroskimi wyprawami rowerowymi, ale jeszcze wszystko przede mną. W tym roku zamontowaliśmy fotelik więc miałam dodatkowego pasażera na gapę. Nawet nie wiecie ile wysiłku wymaga jazda z równoczesnym śpiewaniem i zabawianiem :)


Zaczynamy wspólną jazdę :)

Na Paproci.
Tylko ja i mój rower :)

 Buniś

Podczas większośći wypraw pieszych towarzyszyła nam Bunia - nasza czworonożna przyjaciółka. W tym roku trochę nas było więcej. 

Rodzina Bunisiów.

Przyjaciele od urodzenia.

Włosy

Stwierdziłam, że czas na zmiany. Zawsze miałam długie ciemne włosy. Tym razem postanowiłam trochę poeksperymentować. I tak oto zrobiłam ostre cięcie oraz zmieniłam trochę kolor. W ostateczności i tak wróciłam do swojego nudnego i zachowawczego koloru bo w nim czuję się najlepiej. Przynamniej sprawdziłam i się przekonałam co wolę. Chociaż idzie nowy rok to nie wykluczam kolejnych zmian. :)



Spontaniczne akcje

Was też wkurzają śmieci porozrzucane gdzie popadnie? Kiedyś tak się zdenerwowałam, że razem z koleżankami i dzieciakami zwykły spacer zamieniłyśmy na akcje sprzątania świata. W ciągu godziny razem z dziećmi zebrałyśmy 4 worki śmieci. Niestety za kilka dni było znowu to samo..., ale przynajmniej młode pokolenie wyniosło z tego dużą lekcję bo później sami zwracali uwagę jak gdzieś widzieli śmieci.



Przyjaciele

Z tego miejsca chciałam bardzo podziękować mojej sąsiadce i przyjaciółce D., na którą zawsze mogę liczyć. Nie zliczę ile razem pokonałyśmy już kilometrów i zdarłyśmy butów pomimo tego, że wcale nie znamy się jakoś długo :) Oczywiście dziękuje również moim Ł... Dziewczynom, Koledze Grzegorzowi i ekipie KRW :)


Wyprawa na Sałasz z D. i G. - bez nich daleko bym nie zaszła w obecnym stanie :D
Z ekipą rowerową na ognisku.

Blog

W tym całym pędzie w kwestii bloga zabrakło mi niestety samodyscypliny żeby prowadzić i pisać na bieżąco. Obiecuję się poprawić. W 2020 roku choćbym miała siedzieć po nocach i pisać to mam zamiar to zrobić. Dziękuje moim Czytelnikom za to, że są - pomimo, że roweru to w tym wszystkim jest jakby coraz mniej.

Strata

W tym roku niestety kilka razy odwiedziliśmy szpital. Na początku M. złapał jakiegoś wirusa, ale na szczęście raz dwa się z tego wyzbierał. Później ja się tam znalazłam i niestety wiadomości nie były optymistyczne ponieważ nastąpiła strata ciąży. W tamtym czasie rower, blogowanie i wszystko inne zeszło na dalszy plan. W tym roku pożegnaliśmy również moją ostatnią Babcię. 



DIY

Okres przedświąteczny był dla mnie bardzo intensywny. Kilka lat temu zrobiłam technikum florystyczne i postanowiłam oddać się również trochę tej pasji. W wolnej chwili razem z moją "wspólniczką" wymyślałyśmy i robiłyśmy przeróżne dekoracje. 




Strażak

Na koniec będzie o moim Mężu bo do niego to czasem brak mi słów :D Jego życie to straż pożarna. Chcąc nie chcąc ja też muszę się temu podporządkować. Mogę mieć swoje plany, ale kiedy zawyją syreny to On znika, a ja zamykam za nim wszystkie drzwi bo wyleciał jak z procy i czekam, aż wróci cały i zdrowy. Muszę się pochwalić bo taka akcja nie należy do codziennych. Ostatnio mój bohater uratował kozę uwięzioną na półce skalnej w kamieniołomie. 


Filmik z akcji: https://www.youtube.com/watch?v=eoiKHOmLNYg
Cud

Jak widzicie rok 2019 był pełen radosnych momentów jak i tych smutnych. Co przyniesie rok 2020? To się okaże! Póki co czekamy na nasz mały cud :)


Rodzina w komplecie :)

Moje postaniowienia na  rok 2020? W pierwszej kolejności dokończyć to czego nie zdążyłam w 2019 :)

Do zobaczenia w Nowym Roku! Bawcie się dobrze :) 

niedziela, 1 września 2019

Po każdej burzy wychodzi słońce...

Niejeden raz zastanawiałam się czy nadejdzie kiedyś taki dzień, że przestanę prowadzić bloga. Jeśli tak to co by musiało się zdarzyć? 

Trochę czasu mnie tutaj nie było, ale nie myślcie, że całkowicie znikam i o Was zapomniałam. Co to to nie :) Ostatnio w moim życiu trochę się wydarzyło. Nawet nie przypuszczałam, że będzie dane mi się znaleźć w takiej sytuacji. Trochę odciełam się od udzielania w mediach społecznościowych bo stwierdziłam, że nie ma co robić dobrej miny do złej gry. Lepiej po prostu będzie zamilczeń na chwilę i dać sobie czas na oswojenie się ze wszystkim. Nie ukrywam, że życie rodzinne i opieka nad Michałkiem pochłaniają cały mój czas. Czasem zastanawiam się gdzie w tym wszystkim jestem ja...Ten czas kiedy mnie tutaj nie było wykorzystałam w miarę aktywnie jak tylko mogłam. Wspólne wycieczki rowerowe, ale nie jakieś ekstremalne, długie spacery z wózkiem i oczywiście z naszym psiakiem. Moje nowe zajęcie, o którym nie pisałam też mnie pochłonęło całkowicie.

Czemu mnie nie było? Co się stało? Można powiedzieć, że straciłam część siebie czyli Dziecko. Dla niektórych to było "nic", ale dla mnie od początku było to dziecko. Do końca łudziłam się, że będzie dobrze, ale tak nie było. Kiedy to pisze łzy same płyną jak sobie to wszystko przypomnę. Człowiek naokoło ciągle słyszy o jakiś poronieniach i innych smutnych sprawach. A ja? Nie, nie mnie to nie dotyczy...a jednak! Nie piszę tego po to żebyście mi współczuli i użalali się nade mną. Chciałam po prostu trochę wyjaśnić moją nieobecność zanim wrócę tutaj z uśmiechem na twarzy :) Dla wszystkich, którzy znaleźli się w podobnej sytuacji lub walczą o upragnione dziecko - nie poddawajcie się :) Po każdej burzy wychodzi słońce! Uważam, że nic nie dzieje się bez przyczyny i widocznie taka sytuacja musiała się zdarzyć żebym mogła jeszcze bardziej docenić to co mam.

Wpis był z serii bardziej osobistej, ale mam zamiar wziąć się w końcu w garść i pisać o różnych naszych wyprawach :) Potrzebuję Waszego wsparcia i solidnego kopniaka :)



Pozdrawiam
Kamila :)

środa, 17 lipca 2019

"Zostawcie nam czysty kawałek świata..." - Trash Challenge :)

Wyobraź sobie, że po wielu trudach osiągasz swój cel i zdobywasz kolejny szczyt na rowerze czy też pieszo. Piękne widoki wynagrodząją wszystko, ale czekaj...ile razy zdarzyło Ci się, że jadąc w góry czy też w inne atrakcyjne miejsce te cudowne krajobrazy przysłoniła inna góra? Jaka? Góra Śmieci!


Nie zliczę ile razy jadąc na rowerze czy też biegnąc z wózkiem wkurzałam się na to ile po drodze mijam śmieci. Od dłuższego czasu razem z koleżanką planowałyśmy jakąś akcję związaną ze sprzątaniem. 

Ostatnio zajadając się płatkami śniadaniowymy i oglądając "Pytanie na śniadanie" pojawił się temat książeczek edukacyjnych dla dzieci związanych z ekologią. Nie obejrzałam tego do końca bo to był właśnie ten moment. Potrzebowałam takiego impulsu. Zaraz sięgnęłam po telefon do koleżanki i powiedziałam, że nie idziemy na zwykły spacer. Idziemy sprzątać naszą okolicę. D. załatwiła rękawiczki, a ja zabrałam z domu kilka worków na śmieci. Chyba podeszłam do tego zbyt optymistycznie bo już po 10 minutach brakło w nich miejsca. Na szczęście kolejna koleżanka zorganizowała trochę worków z Gminy więc można było działać dalej bez ograniczeń.

Tak było...
...tak jest i pewnie będzie przez chwilę.
Podczas sprzątania trafiamy na cały arsenał rzeczy potrzebnych do grillowania...



Strach chodzić bo nie wiadomo na co można nadepnąć.
Często jest tak, że jak chcemy się umówić na jakieś spotkanie to gdy to już ma nadejść nagle wszyscy się wykruszają. Też się Wam tak zdarza? Dlatego tutaj nie było co planować postawiłyśmy na całkowity spontan. W ciągu dosłownie chwili zorganizowałyśmy się w ekipie liczącej: 4 matki + 7 dzieci. Dla nich była to świetna zabawa. Zaraz prześcigali się w tym kto znajdzie więcej śmieci itd. Spędzili aktywnie czas na świeżym powietrzu i z tego co widzę nie poszło to na marne. Teraz jak idziemy na spacer to od razu zauważają pełno śmieci i wrzucają do kosza.



Od pewnego czasu obserwuję stronę "Podnieś 5". O co chodzi? 5 śmieci dziennie podniesionych z ulicy może naprawdę zrobić różnicę. To akcja #PickUp5 - jeśli w drodzie do pracy, na spacerze widzisz na ulicy śmieci  podnieś 5 z nich. Zrób im zdjęcie, wrzuć do sieci i dodaj #PickUp5. Może takie działanie zmobilizuje innych do troski o naszą wspólną przestrzeń.

Strona: Podnieś5 - Limamowa

Siatka w rzece...
I nasz bohater Dawidek, który ją wyłowił :)
Polecam również grupę Zero Waste Polska. Na początku dodałam się do tej grupy z ciekawości. Niektóre pomysły wydawały mi się zupełnie odjechane i nie potrzebne, ale im dłużej się w to zagłębiałam stwierdziłam, że to ma sens. Do bycia zero waste to mi dużo brakuje, ale chociażby temat plastikowym siatek warto przemyśleć i zastąpić wszystko wielorazowymi woreczkami na warzywa, owoce itp. Jeżeli ktoś z Was jest ciekawy to niech dołączy do grupy:

Podsumowując naszą akcje w ciągu niecałej godziny zebrałyśmy 4 duże worki nad rzeką Łososinka. Następnie idąc alejką do parku zebrałyśmy jeszcze 1 - wydawałoby się, że jest w miarę czysto, a jednak śmieć do śmiecia i zrobił się cały worek. Później śmieci odebrał pan z gminy. Niestety historia znowu zatacza koło i znowu w tych samych miejscach pojawia się pełno śmieci. Niestety podejście do kosza jest chyba dla niektórych zbyt dużym wyzwaniem. Bierzcie przykład z dzieci :).


Dobra robota! :)



Na koniec zostawiam Wam piosenkę, która już swoje lata ma, ale jej przekaz jest wciąż aktualny:
Marek Grechuta, Gama - Zostawcie nam

Zostawcie nam czysty kawałek świata.
Zostawcie nam strumyka czysty bieg.
Zostawcie nam lasy, ogrody w kwiatach,
Czyste powietrze, zimą czysty śnieg.
Zostawcie nam czysty kawałek plaży.
Zostawcie morza czystość pośród fal.
Pozwólcie nam o życiu pięknie marzyć.
Gdy niema marzeń, w duszy rośnie żal.



Michałek -  najmłodszy uczestnik akcji :)

Pozdrawiam
Kamila :)

P.S. Taka mała ciekawostka na koniec :)


poniedziałek, 10 czerwca 2019

Blogerka i sportsmenka czyta dzieciom w Nowym Rybiu :)

Dnia 06.06.2019 r. w Szkole Podstawowej w Nowym Rybiu odbyło się spotkanie w ramach XVIII Ogólnopolskiego Tygodnia Czytania Dzieciom pod hasłem „Sportowcy czytają dzieciom. Wychowanie przez sport i czytanie”, którego organizatorem  była Gminna Biblioteka Publiczna w Starej Wsi– Filia Nowe Rybie. Przez zupełny przypadek miałam przyjemność w nim uczestniczyć za co dziękuje organizatorom :)

W oczekiwaniu na uczniów :)
Stres był ogromny dlatego już dzień wcześniej przygotowałam sobie wszystko co będę czytać, a Misiek cierpliwie wszystkiego słuchał. Wybrałam bajkę "Żółw i zając", która doskonale pokazuje sportową rywalizację oraz zawiera pewien morał. Nie zawsze wygrywa ten kto jest najszybszy, ale ten kto jest konsekwentny w tym co robi. Kto nie czytał to polecam :) Później czytałam jeszcze inną bajkę wśród dzieci więc atmosfera zdecydowanie się rozluźniła.



Opis ze strony Biblioteki Stara Wieś.

"Sportowcem który czytał dzieciom była Kamila Bukowiec, która mieszka w uroczej miejscowości Laskowa.  Rowerzystka. Jej pasją jest miłość do dwóch kółek. Prowadzi blog „Kamila i jej rower”, na którym relacjonuje swoje wyprawy. Uwielbia sportową rywalizację o czym świadczą jej liczne starty w zawodach, a dowodem na to są zdobyte puchary i medale. Kilka lat temu zdobyła uprawnienia taternika jaskiniowego jednak od jaskiń bardziej woli jazdę na skiturach. Lubi spacery te krótsze jak i dłuższe jak np. Kierat czyli Międzynarodowy Ekstremalny Maraton Pieszy na 100 km, w którym od kilku lat bierze czynny udział. Działa w klubie „Limanowa Forrest” od początków jego powstania. Żona strażaka i mama Michałka.  Od kiedy została mamą jej mottem życiowym stało się hasło „Nie szukaj wymówek - szukaj możliwości” i tym oto sposobem razem z synem przemierza górskie szlaki korzystając z wózka biegowego. 

Zgromadzone dzieci z klas najmłodszych z ogromnym zainteresowaniem słuchały czytanych bajek przez Kamilę, której korzenie rodowe wywodzą się z Łososiny Górnej. 


Dzieciom czytali również Bogumiła Stanisławczyk – miejscowa bibliotekarka, Klaudia Kasińska – nauczycielka oraz Jacenty Musiał - dyrektor biblioteki. 

Na spotkaniu mówiono o ogromnej potrzebie czytania dzieciom przez rodziców minimum 20 minut dziennie. Wspólne czytanie buduje więź pomiędzy rodzicem a dzieckiem, zaspokaja potrzeby emocjonalne, uczy myślenia, rozwija wyobraźnię a nade wszystko kształtuje nawyk czytania i zdobywania wiedzy. "

A Ty czytasz swoim dzieciom? :) Napiszcie jakie lubicie bajki.


P.S. Blogerka i sportsmenka jak to dumnie brzmi :D

poniedziałek, 29 kwietnia 2019

Majówka w Beskidzie Niskim na rowerze - 5 tras z pełnymi opisami i mapami :)

Przed nami długi weekend majowy. Kilka dni wolnych od pracy. Jest to doskonała okazja, aby odprężyć się i odpocząć od codziennych obowiązków i stresującej niekiedy pracy. Pomysłów jak spędzić majówkę jest mnóstwo. U mnie będą to propozycje oczywiście rowerowe. Pokażę Wam najlepsze trasy w Beskidzie Niskim. Miałam pisać jeszcze o Beskidzie Wyspowym, Beskidzie Żywieckim, Beskidzie Sądeckim, ale Beskid Niski tak mnie pochłonął, że postanowiłam, że lepiej opisać jeden porządnie niż wszystkie byle jak. Mam nadzieje, że Wam się spodoba i zainspiruję Was do tego żeby wybrać właśnie ten kierunek podróży. 

Zaczynamy!



Trasa zaczyna się i kończy w miejscowości Sękowa. Nawierzchnia to głównie asfalt, asfalt z dziurami oraz trochę górskich terenów, ale nie jakieś ekstremalne więc rower crossowy będzie tutaj idealny. Całość trasy liczy 135 km. Oczywiście można skrócić lub wydłużyć :) Po drodze mijamy Uzdrowisko Wapienne, które jest najmniejszym uzdrowiskiem w Polsce. Zobaczymy również charakterystyczne dla tego obszaru kiwony. Po drodze jest sklep więc jeśli tylko będzie otwarty będziesz mógł/a uzupełnić swoje zapasy. Wycieczka na cały dzień więc obiad porządny się należy i o tym też nie zapomniałam. Mapa i cała relacja: KLIK






Moje pierwsze spotkanie z Beskidem Niskim.  Pierwsze spotkanie i miłość od pierwszego zobaczenia. Niski? Skoro taki niski to pewnie będzie łatwo. Nie daj się temu zwieść to tylko pozory. Startujemy z uroczej miejscowości Izby - wieś położona u podnóża góry Lackowa. Góra ta nazywana jest często górą policyjną, a nazwę zawdzięcza swojej wysokości 997 m n.p.m. Będzie trochę ekstremalnie. Po drodze warto zatrzymać się w Pijalni Wód Mineralnych żeby ugasić pragnienie. Jeśli chcesz poczuć prawdziwego ducha Beskidu Niskiego to koniecznie zaglądnij do opuszczonych cerkwi, które niejedno pamiętają. Trasa liczy około 30 km. Mapa i pełna relacja: KLIK







"Jadąc rozglądam się na każdą stronę świata. Chce "pochłonąć" jak najwięcej tego magicznego świata. Beskid Niski za każdym razem robi na mnie coraz większe wrażenie. Przemierzając opuszczoną wieś i przydrożne cmentarze zastanawiam się jak żyli tamtejsi ludzie."

To tylko fragment z tej bajkowej trasy. Kozie Żebro, Jaworzyna Konieczniańska, Rotunda - trzy genialne zjazdy, po których uśmiech od ucha do ucha gwarantowany! Beskid Niski jest bardzo przyjazny dla rowerzystów.  Po drodze mijamy cmentarz wojenny nr 51, który robi niesamowite wrażenie. Będąc na tej trasie będziemy mieli bliski kontakt z naturą. Po drodze można spotkać konie, krowy, a i uważajcie na gęsi :D Oczywiście dobrego jedzenia nie zabraknie. Kiedy już będziecie wyczerpani po aktywnym dniu to koniecznie zrelaksujcie się nad Jeziorem Klimkowskim.
Cała relacja: KLIK







Uwaga! Tutaj będzie ekstremalnie. Ochraniacze na łokcie i nogi wskazane. Startujemy z miejscowości Jasionka koło Dukli. Nie pomylcie z Jasionką koło Gładyszowa bo co niektórym tak się zdarzyło. Jak jest dobra ekipa to i jazda przyjemniejsza. Zdobywamy górę Cergowa oraz Piotrusia. Zjazdy mega! Element edukacyjny na trasie musi być. Zaglądamy do Pustelni Św. Jana z Dukli żeby zobaczyć jak żył. Jeśli komuś jazdy będzie mało to zawsze można wyjechać na Cergową jeszcze raz tyle, że od innej strony. Ja tak zrobiłam i ten ostatni zjazd to była taka wisienka na torcie.
Relacja i mapa: KLIK






Ograniczenia i limity nie interesują mnie. Do tej pory pisałam Wam o wycieczkach na jeden dzień, ale przecież mamy długi weekend więc trzeba zaszaleć. Jedziemy na dwa dni! Wszystko co Ci będzie potrzebne będziesz mieć na plecach. Nie pakuj śpiwora - po drodze będzie nocleg. Naszą przygodą zaczynamy w miejscowości Wysowa, a co dalej? Cud, miód i malina - tego nie da się opisać to trzeba przeżyć. Odetnij się całkowicie od sieci i daj się ponieść urokom Beskidu Niskiego. Zanim jednak się odetniesz to przeczytaj wpisy żeby wiedzieć w którą stronę jechać. Przecież to nie jest takie oczywiste nawet jeśli jest to pętla :)








To już koniec tej wędrówki! Oczywiście jeżeli interesuje Was inny Beskid czy jakaś konkretna góra to po prawej stronie w wyszukiwarce na blogu wystarczy wpisać nazwę. Jeśli tam byłam to oczywiście relacja będzie dostępna.

Udanego wypoczynku.

Pozdrawiam
Kamila :)