piątek, 31 marca 2023

Kamila i jej świat ... czyli kilka słów o mojej pracy :)

Kiedy w końcu po całym dniu udało ci się ogarnąć całą trójkę i wszyscy śpią, a Ty się nagle budzisz pomiędzy jednym i drugim dzieckiem i próbujesz się jakoś wydostać. Jest już 2 w nocy i masz czas dla siebie więc delektujesz się ciszą…Gdzieś w tle słychać szum pralki i zmywarki, ale w pewien sposób Cię to relaksuje. Przynajmniej wiesz, że jak rano wstaniesz nie trzeba się będzie mierzyć na dzień dobry z totalnym chaosem tylko takim do zaakceptowania. Popijasz sobie herbatę z pięknego kubka z Bolesławca i zajadasz kanapkę…do momentu kiedy dziecko nie zakomunikuje ci w głośny sposób, że właśnie w tym momencie o 3 w nocy Cię potrzebuje. Dzisiaj kiedy zbierałam z podłogi klocki Lego naszły mnie pewne myśli, z którymi chciałabym się z Wami podzielić i podziękować. 

Zanim zostałam mamą pracowałam kilkanaście lat na recepcji w hotelu, ale w sumie nigdy tutaj się tym nie dzieliłam. Uwielbiałam tą pracę ponieważ dawała mi możliwość poznawania nowych ludzi. Cieszyłam się jeśli w jakiś sposób mogłam pomóc gościom i umilić im pobyt w Limanowej. Było mnie wszędzie pełno. Praca, studia, zawody rowerowe. Czasem po zawodach MTB żeby zdążyć na swoją zmianę potrafiłam jechać jeszcze z lekko wilgotnymi włosami bo wiedziałam, że po drodze wyschną. Później mając jednego syna pracowałam w  kinie - super opcja jeśli nie masz żadnych zobowiązań, ale i tak bardzo lubiłam tą pracę. Rano żeby wykorzystać czas brałam wózek biegowy i ruszałam w teren, a później popołudniu do pracy i w sumie wracałam około 22 :) Musiałam znaleźć jakąś inną alternatywę. Słowo musiałam tak naprawdę tutaj nie pasuje...bardziej chciałam ponieważ nie potrafię usiedzieć w jednym miejscu. To, że zostałam mamą nie znaczy, że zapomniałam o sobie i co to jest rower. Jest go obecnie dużo w moim życiu tylko w innej formie. Teraz ja kręcę z przyczepką rowerową i próbuję przekazać tą pasję moim dzieciom. 

Moja ekipa :)

Dzisiaj napiszę Wam o mojej obecnej pracy jako przedstawiciel handlowy Thermomix z perspektywy matki, żony strażaka i rowerzystki. Jeśli Cię ten temat nie interesuje to po prostu go pomiń. Kiedy jest promocja 0% dla wszystkich przedstawicieli jest to zawsze gorący okres i dla mnie oczywiście też. Pewnie co niektórzy mają już dość tych wszystkich relacji, filmików itd. Sama się czasem z siebie śmieje, że to przecież jest absurd żebym robiła zdjęcia potraw, ale to jest też element mojej pracy.

Za niedługą miną 4 lata od kiedy podjęłam współpracę z firmą Vorwerk. Pamiętam pierwsze spotkanie w biurze w Krakowie. Temat jaki był poruszany to wdzięczność. Dokładnie tak! Ludzie zazwyczaj mają tendencje do narzekania na to czy na tamto, ale czy myślisz sobie czasem „Jestem wdzięczny za to czy za tamto?”. Dzisiaj napiszę Wam za co ja jestem Wam wdzięczna jako Przedstawiciel Vorwerk.


W ostatnim czasie na stronach różnych miast pojawia się sporo zapytań: Jakiego przedstawiciela Thermomix polecacie? Jestem Wam bardzo wdzięczna za każde polecenie i oznaczenie. Nie ukrywam, że sprawia mi to satysfakcje, że doceniacie to co robię, a staram się robić to jak najlepiej tylko potrafię – dla Was. Decydując się na Thermomix nie decydujecie się tylko na sprzęt. Podejmujecie decyzje kto Wam pokaże jak to wszystko działa i będzie do Waszej dyspozycji w przypadku różnych pytań. Jak widzicie mnie możecie pytać w nocy o północy bo i tak nie śpię.

Miejska Góra - urodziny Michałka. 

Oczywistym jest, że są osoby, które chcą kupić TM, ale nie potrzebują do tego żadnych kontaktów i pomocy przedstawiciela itd. i oczywiście to szanuje. Nie mniej jednak tutaj napiszę o Klientach, którzy ten kontakt chcą. I wiecie co kiedy piszę słowo KLIENT to dla mnie to brzmi strasznie sztucznie. Jak mam napisać tak o kimś z kim znalazłam wspólny język lub zdążyłam się zaprzyjaźnić?

Kiedy jadę na prezentację Thermomix nie ukrywam, że kiedy jestem już na miejscu jest to dla mnie chwila wytchnienia od codziennych obowiązków. Na prezentację przywożę ze sobą w koszyku wszystkie produkty więc Ty się nie musisz o to martwić. Wystarczy mi kawałek blatu i Twoje towarzystwo. Jak to jednak wygląda wcześniej? Na zakupach zazwyczaj towarzyszy mi najmłodszy syn Ignaś bo starsi są w przedszkolu. Później muszę wszystko przygotować wg kolejności robienia przepisów, a zazwyczaj robimy 6. Jak Ignaś idzie spać to robię to raz dwa, ale zazwyczaj w tym czasie nie śpi więc staram się go w jakiś sposób zaangażować. Ostatnio kiedy miałam już spakowany koszyk w ostatniej chwili przyłapałam go jak chciał porwać banana :D Najbardziej intensywna jest jednak godzina przed wyjazdem. Często zdarza się, że jadę na rowerze z przyczepką odebrać Michałka i Szymka z przedszkola…oczywiście dresy muszę być, a zaraz po tym wskakuje w białą koszulę. Szybkie pakowanie do samochodu – koszyk, trzy torby ze sprzętem, Thermomix w kartonie. Buziak na drogę razy trzy od dzieci i można podbijać świat. Oczywiście moje wyjazdy nie byłyby możliwe gdyby nie bliskie osoby, które zajmują się moimi dziećmi w tym czasie i za to jestem im wdzięczna. Po drodze jeszcze wnikliwie analizuje czy wszystko spakowałam. Czuję się trochę jak na zawodach rowerowych lata temu. Kiedy przekroczyłam linię startu świat przestawał dla mnie istnieć. Liczyło się tu i teraz. I tak samo kiedy jadę na prezentację kiedy jestem już w waszej kuchni to możemy działać na 100%. 

Laskowa w zimowej sceneri i mój spacer z całą trójką :)

Uwielbiam poznawać nowych ludzi, ale to już wiecie. Po prezentacji staram się przeprowadzić z każdym z Was taką rozmowę indywidualną żeby się dowiedzieć jak Wasze wrażenia i czegoś o Was. Co się Wam podobało, a może i też nie? Wiecie co kiedy to piszę teraz uśmiecham się sama do siebie…pomyślicie sobie przedstawicielka to pewnie zależy jej żeby sprzedać tego Thermomixa. Nie! Ja jadę Wam go pokazać, a czy zdecydujesz się teraz czy może kiedyś w przyszłości to jest Twoja decyzja i ja nawet nie chcę Cię namawiać ani pośpieszać. Często przy takich rozmowach słyszę, że jak już się wybudujecie i będziecie na swoim to wtedy. I wiecie co rozumie to doskonale – też remontowałam z Mężem dom więc wiem ile to wyrzeczeń i oczywiste jest dla mnie, że masz inne wydatki. Rozmowa zazwyczaj schodzi wtedy na tematy budowlane, a trochę się na tym znam. Albo kiedy rozmawiasz z dziewczyną i okazuje się, że kupiła sobie właśnie nowy rower :) Serio? Teraz jeździmy na rowerze co jakiś czas 😊 Ktoś czyta mojego bloga od lat. Ja czytam ich - polecam "Mamo, a daleko jeszcze?" , a później spotykamy się na prezentacji - naprawdę to bardzo miłe i mam nadzieje, że w końcu uda nam się wybrać wspólnie w góry. Poznałam naprawdę dużo wspaniałych osób, które nie sposób jest tutaj wymienić. Teraz spotykamy się po koleżeńsku na herbatkę - Aneta, Basia, a nasze dzieci wspólnie się bawią i to jest piękne. Mam też „Klientów”, których nawet na oczy nie widziałam, bo są z drugiego końca Polski - Gosia, Magda - często o Was myślę i jak zadzwonię to nie wiem kiedy mija czas. Oczywiście z tego miejsca pozdrawiam wszystkich, którzy oprócz tego, że zdecydowali się na Thermomix wybrali mnie :)

Góra Skiełek i nowa wieża widokowa.

Kiedy mam czas tylko dla siebie wybór jest oczywisty :)

Jestem Wam wdzięczna za wszystkie zdjęcia potraw, które mi wysyłacie. Za wiadomości „Jak ja mogłam bez tego żyć”. Cieszę się, że mogłam się do tego w jakiś sposób przyczynić. Czasem pytacie czy robiłam taki i taki przepis? Tych przepisów jest ponad 5000 więc nieraz to ja od Was czerpię inspirację żeby zrobić jakieś nowości, a nie tylko zupę koperkową :)

Ekipa do gotowania :)


Kiedy do Was dzwonię z "mojego biura" to zapewne jestem gdzieś w terenie więc nie zdziw się jeśli usłyszysz w tle szum wiatru. Jeśli nie odbieram telefonu to spokojnie być może próbuje pobić sama swój rekord wyjazdu na rowerze na jakąś górę. Zawsze staram się oddzwonić najszybciej jak to możliwe. Nawet jeśli piszesz o 22:00, że kończy Ci się abonament na Cookidoo i co masz zrobić - chętnie wszystko wytłumaczę :) Oczywiście jeśli gdzieś zawiniłam to przepraszam bo zdarza się coś pomylić :)

Ignaś chciał wyjść na wolność i stąd to niezadowolenie :)

Jeśli ktoś z Was chciałby dołączyć do współpracy to piszcie śmiało. Pokieruję Was krok po kroku. Powiem Wam o blaskach, ale i o cieniach tej pracy. Podzielę się z Wami swoim doświadczeniem, które zdobyłam na przestrzeni tych lat. Dla mnie jest to naprawdę super praca ze wzglądu na elastyczny grafik. Praca, która pozwala mi łączyć wychowanie dzieci, ale i życie z mężem Strażakiem, z którym nigdy nic nie jest oczywiste. Gdzieś tam w tym wszystkim czasem uda się wyskoczyć na rower lub dłuższy spacer. Jak tylko wracam do domu czeka na mnie komitet powitalny więc już w progu porzucam wszystkie torby i stęskniona idę do dzieci...no dobra, aż tak bardzo nie tęskniłam, ale wystarczająco żeby od nich odpocząć jeśli wiesz co mam na myśli 😊 Jak dobrze pójdzie to około północy kiedy wszyscy śpią mam czas żeby to wszystko uporządkować. 

Pomocnik...może na coś się jeszcze załapie po prezentacji :)

Mój Strażak, który zawsze jest gotowy do akcji :)

Jeśli jesteś tutaj to dziękuje za wytrwałość. Zapraszam Was na mojego tik toka Kamila i jej rower – blog. Klik: https://www.tiktok.com/@kamilaijejrower

Ostatnio częściej tam się udzielam. Dawniej prowadząc bloga raczej unikałam nagrań. Wolałam pisać. Teraz ze względu na ograniczony czas łatwiej jest zmontować jakiś krótki filmik. Zastanawiasz się zapewne więc czemu ten wpis jest taki długi. Po prostu brakuje mi pisania na blogu i z sentymentem wspominam noce kiedy siedziało się i wertowało przewodniki itd. żeby zrobić jak najlepszy wpis. Może to właśnie ten moment żeby do tego wrócić? Co o tym myślicie?

Pozdrawiam

Kamila Bukowiec...i jej świat :)