środa, 25 lutego 2015

Skitury, czyli jedna z lepszych inwestycji :) - Radziejowa, Niemcowa.

Dzisiaj będzie relacja z zaległej wyprawy na skiturach. Za wpis zabierałam się już od dawna lecz cały czas było coś ważniejszego, a jak już była wena to niektóre wiadomości skutecznie potrafiły mi ją odebrać.

W niedzielę 15.02. nie byłam jeszcze pewna co będę robić. M. planował jechać w Tatry, a ja z racji, że jeszcze nie mam wielkiego doświadczenia w jeździe to szybko musiałam się pożegnać z tym pomysłem. Co więc będę robić? Pogoda zapowiadała się wspaniała więc grzechem byłoby siedzenie w domu. Wujek M. ze znajomymi planował wycieczkę więc jak się tam podpięłam. W ostateczności M. też z nami wylądował ze względu na niezbyt ciekawe warunki w Tatrach. 

Tak jak ostatnio udaliśmy się do Rytra i tam z parkingu na Roztoce Małej ruszyliśmy. Na początku znowu ten nudny płaski odcinek, a później zaczynamy trawersowanie sporego zbocza. Słońce pięknie świeci, niebo olśniewa swoim błękitem, a na naszych twarzach gości uśmiech od ucha do ucha. Będąc na polanie na Niemcowej mijamy gospodarstwo rolne, które w całości odgrodzone jest drewnianym płotem. Idziemy dalej. Kiedyś na blogu pisałam, że na Niemcowej znajdowała się szkoła.Działała w latach 1938 -1961 ( z przerwą wojenną). Była to szkoła 4-klasowa z jednym nauczycielem, a uczęszczało do niej 15-25 dzieci. Jedyny nauczyciel służył nie tylko dzieciom, ale i ich rodzicom: czytał gazety ciekawym świata gazdom lub użyczał swego radia “na kryształek”, aby posłuchali “co tam panie w polityce”, uczył czytania i pisania analfabetów, wieczorami wabił młodych grą na skrzypkach. Była tutaj nawet wypożyczalnia książek z miejskiej biblioteki (zazwyczaj przyniesionych na plecach przez nauczycieli). Obecnie, obok jej ruin znajduje się pamiątkowa tablica z nazwiskami nauczycieli, którzy tutaj uczyli.  Szkoła została opisana przez Marię Kownacką w książce "Szkoła nad obłokami", którą w końcu muszę zdobyć i przeczytać. Kolejna ciekawostka to taka, że w latach  PRL-u powstał o Niemcowej film dokumentalny i kilka audycji radiowych.

Po pewnym czasie marszu zarządzam odpoczynek :). Nie żebym się zmęczyła bo chodzenie na skiturach to sama przyjemność przecież, ale głód zaczął doskwierać :D. Maszerując dalej naszym oczom ukazują się coraz to piękniejsze widoki. Tatry, które są tak odległe wydają się być na wyciągnięcie ręki. M. postanawia w pewnym momencie odłączyć od grupy i zrobić sobie jeden zjazd, a my kierujemy się czerwonym szlakiem na Radziejową. Na Przełęczy Żłobki mijamy kilku narciarzy :). Radziejowa (1266m) zostaje zdobyta :). Wychodzimy na wieżę widokową - na żywo jest tam jeszcze piękniej niż na zdjęciach.  Czas wracać. Skorupa lodowa niestety nie pozwala na jazdę w lesie. Zjeżdżamy kawałek jakimś zboczem, a następnie szeroką drogę kierujemy się wprost na parking. Dzień, który był pod znakiem zapytania okazał się super :). Zrobiliśmy około 30 km.

APEL :)

Nie sądziłam, że jazda na skiturach sprawi mi tyle przyjemności. Mogę śmiało powiedzieć, że skitury są dla mnie teraz na równi z rowerem. Kiedyś wydawało mi się niedorzeczne jak można iść na nartach w góry? Przecież istnieją wyciągi narciarskie! Punkt widzenia zależy jednak od punktu siedzenia...tak więc apeluję do Was :D Jeżeli wahacie się czy inwestycja w skitury to dobra inwestycja to ja Wam mówię, że TAK :) Nie oszukujmy się, ale w zimie na rowerze nie jesteśmy w stanie pojechać na wszystkie góry na dwóch kółkach...no chyba, że będziemy ten rower nieść na plecach. Iść pieszo i zapadać się po pas w śnieg? Nie, dziękuje. Kończę pisanie, a żeby zaostrzyć apetyt  to zobaczcie zdjęcia :)



Wyjście z parkingu w Roztoce Małej.
Piękne strome zbocza.
Dajcie odpocząć :)



:)
Na trasie przy jedynym gospodarstwie w okolicy.
Pomnik upamiętniający szkołę na Niemcowej.

 Pożywny kabanos :D

Na Pzełęczy Żłobki.
Selfie :D

Oprócz wieży na szczycie znajdują się również pomnik 1000-lecia Polski oraz betonowy obelisk.
M. pokazuje gdzie jaka góra się znajduje :)
Widoki z wieży na Radziejowej.

Pozdrawiam
Kamila :)

niedziela, 22 lutego 2015

Sądecki Klub Taternictwa Jaskiniowego - 31 lat istnienia klubu :)

W sobotę 14 lutego odbyło się spotkanie moich znajomych Grotołazów lub jak ktoś woli Jaskiniowców. Okazja do świętowania była i to nie byle jaka - 31 lat istnienia Sądeckiego Klubu Taternictwa Jaskiniowego :). Kiedy spotykamy się w górach to zawsze widzimy się w sportowym wydaniu. Tym razem było na elegancko :) Razem z moimi znajomymi z kursu przeszłam chrzest prawdziwego Grotołaza. Na czym to polegało? Musieliśmy zebrać podpisy na certyfikacie od każdego kto był tam obecny, a że nic za darmo nie ma to dostaliśmy różne zadania. Pięciu kursantów związanych jedną liną przeciskających się na przykład przez krzesło, które miało imitować zacisk w jaskini - wyglądało to komicznie :D No, ale skoro wszyscy przez to przechodzili to my Świeżaki w środowisku jaskiniowym nie mogliśmy się wymigać. 

31 lat to też niezliczona ilość historii oraz przyjaźni. Od samego początku wszystko udokumentowane na stronach kronik. Naprawdę należą się gratulacje za prowadzenie tego wszystkiego tak starannie i w oryginalny sposób. Klimatu tych kronik nie da się opisać - czarno białe zdjęcia, niekiedy pożółknięte już karty od starości. Te czyste strony, które są teraz powoli my jako kursanci zapisujemy. Za kilka lat miło będzie powspominać :). 

Miłą niespodzianką było dla mnie to, że moje wspomnienia z letniego kursu taternictwa jaskiniowego ukazały się w gazecie "Echo Beskidu"- jest to półrocznik oddziału PTTK "Beskid" w Nowym Sączu.



Moja strona w kronice :)



Mój artykuł w Gazecie "Echo Beskidu" http://beskid.pttk.pl/echo/echo8.pdf


Więcej zdjęć dotyczących tego artykułu znajdziecie w zakładce "Jaskinie" Zapraszam :)


Zawód? Blogerka :D

Pozdrawiam
"Blogerka" Kamila :)

P.S.
Wszystkich, którym gór wciąż za mało, którzy chcą poznawać je nie tylko na powierzchni, ale i od wewnątrz, zapraszamy na kurs jaskiniowy, którego tegoroczna edycja rozpocznie się 23 lutego czyli już jutro :)   

http://www.sktj.com.pl/aktualnosci/zaproszenie-na-kurs-jaskiniowy

środa, 18 lutego 2015

Radziejowa na skiturach :)

W środę 11 lutego razem z M. wybraliśmy się na skitury. Wyruszyliśmy z miejscowości Rytro, a dokładniej z parkingu na Roztoce Małej. Przez krótki odcinek musieliśmy przenieść narty ponieważ przy drodze trwały prace związane z wycinką drzew. Na początku droga jest dość płaska, że aż nudna. W końcu zaczyna się strome podejście na Niemcową. Oboje jesteśmy zachwyceni nachyleniem stoku...zastanawiamy się po co jeździliśmy tak daleko w Bieszczady skoro tak naprawdę pod nosem mieliśmy świetną górę - cudze chwalicie swego nie znacie :). Im byliśmy wyżej tym mgła była większa. Pomimo, że widoków nie było żadnych to ośnieżone drzewa nadawały niesamowitego uroku :). Trochę km już zrobionych więc czas coś zjeść. Ściągamy narty i zapadamy się w śniegu ... teraz tak sobie myślę jak można chodzić bez nart czy nawet rakiet? :D Dalej idziemy czerwonym szlakiem, który należy do Głównego Szlaku Beskidzkiego - my idziemy w kierunku Rogacza przez Międzyradziejówki. Z Rogacza zjeżdżamy północnym stokiem gdzie znajduje się bardzo stromy zjazd. Śnieg to jedna wielka skorupa lodowa. Z trudem się na tym utrzymuje. Tyle wywrotek co tam to chyba jeszcze nie miałam. Małe załamanie, że przecież ja nie umie jeździć :(. M. jednak pociesza, że w takich warunkach to nawet niektórzy koledzy by nie zjechali - pokazuje trochę technicznych rzeczy i nawet udaje się zjechać żlebem w dół. Następnie podchodzimy wschodnim stokiem na Radziejową (1266m). Po drodze chciałam ściągnąć kurtkę, a rękawiczka w międzyczasie postanowiła zrobić sobie wycieczkę i zjechała w kilka sekund jakieś 30 m. Na wieży widokowej na Radziejowej mgła otaczała nas z każdej strony. Zjazd w stronę Rytra...mam wrażenie, że moje nogi zaraz rozerwą buty. Niestety nie potrafię jeździć za dobrze w takich warunkach. Zjazd jednak robi wrażenie pod względem długości - 6,5 km samej jazdy :). W Beskidach  takie rzeczy raczej  mało spotykane...no chyba, że o czymś wiecie to koniecznie napiszcie :)

P.S.
Moja pierwsza wycieczka na Radziejową oczywiście na rowerze :)
http://camilla14a.blogspot.com/2014/05/pasmo-radziejowej.html


Parking Roztoka Mała.
Po drodze na jakieś polanie.
:)


Narty mi się poplątały :D
Strome stoki :)
Pięknie ośnieżone gałęzie :)




Dobry patent na ławeczkę :D Udeptać miejsce na nogi rozłożyć narty do siedzenia :)
Wielki Rogacz - 1182 m


Tutaj zaczynamy pierwszy zjazd.


Na wieży widokowej na Radziejowej.

Pozdrawiam
Kamila :)

poniedziałek, 16 lutego 2015

Gorc po raz kolejny :)

W sobotę 7 lutego razem z ekipą wybraliśmy się na Gorc (1228m). Możecie pomyśleć, że to czytaliście, ale nie. W tym roku byłam tam już kilkukrotnie ponieważ w najbliższej okolicy warunki nie sprzyjały jeździe na skiturach. Tuż po godzinie 8 wyjechaliśmy z domu w kierunku Kamienicy. Na skrzyżowaniu skręciliśmy do Ochotnicy Górnej bo podobno miały być tam świetne zjazdy - niestety nawet śniegu nie było. Zawróciliśmy i jazda do Szczawy na nasze sprawdzone trasy. Pogoda jest niesamowita. Poszaleliśmy na polance dopóki foki się kleiły :). Następnie zjazd do nowej bacówki - tam tradycji musiało stać się za dość i było pieczenie kiełbasek :D. W tym dniu czas mnie nie gonił i nie było presji, że na tą i na tą godzinę muszę gdzieś zdążyć :). Ekipa też niczego sobie - dwóch strażaków, policjant i lekarz. W takim towarzystwie mogłam czuć się w pełni bezpiecznie. Zjazd z Gorca pokonywaliśmy za dnia więc mogłam ocenić wcześniej jak mam jechać (zazwyczaj zjeżdżaliśmy z czołówkami). Postępy w mojej jeździe są lekko zauważalne :D Sama nawet pewniej się czuję...do tego stopnia, że bez kasku na narty się nie ruszę bo już raz na zjeździe mnie uratował. :)

Jeżeli chcecie poczytać o moich poprzednich wyprawach na Gorc to zapraszam tutaj:
http://camilla14a.blogspot.com/search/label/Gorc


Pogoda marzenie :)


Małe korki na trasie :D






W oddali widać nową bacówkę.
Cała ekipa :)








Na Gorcu przygotowanie do kolejnego zjazdu.


:)

Pozdrawiam
Kamila :)