Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SKTJ. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SKTJ. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 22 lutego 2015

Sądecki Klub Taternictwa Jaskiniowego - 31 lat istnienia klubu :)

W sobotę 14 lutego odbyło się spotkanie moich znajomych Grotołazów lub jak ktoś woli Jaskiniowców. Okazja do świętowania była i to nie byle jaka - 31 lat istnienia Sądeckiego Klubu Taternictwa Jaskiniowego :). Kiedy spotykamy się w górach to zawsze widzimy się w sportowym wydaniu. Tym razem było na elegancko :) Razem z moimi znajomymi z kursu przeszłam chrzest prawdziwego Grotołaza. Na czym to polegało? Musieliśmy zebrać podpisy na certyfikacie od każdego kto był tam obecny, a że nic za darmo nie ma to dostaliśmy różne zadania. Pięciu kursantów związanych jedną liną przeciskających się na przykład przez krzesło, które miało imitować zacisk w jaskini - wyglądało to komicznie :D No, ale skoro wszyscy przez to przechodzili to my Świeżaki w środowisku jaskiniowym nie mogliśmy się wymigać. 

31 lat to też niezliczona ilość historii oraz przyjaźni. Od samego początku wszystko udokumentowane na stronach kronik. Naprawdę należą się gratulacje za prowadzenie tego wszystkiego tak starannie i w oryginalny sposób. Klimatu tych kronik nie da się opisać - czarno białe zdjęcia, niekiedy pożółknięte już karty od starości. Te czyste strony, które są teraz powoli my jako kursanci zapisujemy. Za kilka lat miło będzie powspominać :). 

Miłą niespodzianką było dla mnie to, że moje wspomnienia z letniego kursu taternictwa jaskiniowego ukazały się w gazecie "Echo Beskidu"- jest to półrocznik oddziału PTTK "Beskid" w Nowym Sączu.



Moja strona w kronice :)



Mój artykuł w Gazecie "Echo Beskidu" http://beskid.pttk.pl/echo/echo8.pdf


Więcej zdjęć dotyczących tego artykułu znajdziecie w zakładce "Jaskinie" Zapraszam :)


Zawód? Blogerka :D

Pozdrawiam
"Blogerka" Kamila :)

P.S.
Wszystkich, którym gór wciąż za mało, którzy chcą poznawać je nie tylko na powierzchni, ale i od wewnątrz, zapraszamy na kurs jaskiniowy, którego tegoroczna edycja rozpocznie się 23 lutego czyli już jutro :)   

http://www.sktj.com.pl/aktualnosci/zaproszenie-na-kurs-jaskiniowy

czwartek, 14 sierpnia 2014

Kurs Taternictwa Jaskiniowego SKTJ - Jaskinia Wielka Litworowa, Jakinia Czarna :)

Wspomnienia z Kursu Taternictwa Jaskiniowego.
Miejsce: Kościelisko. Data: 25.07.2014 - 02.08. 2014r.

Dzień piąty :) - 29.07.2014 Jaskinia Wielka Litworowa

Przed przyłączeniem do Wielkiej Jaskini Śnieżnej była to jedna z największych jaskiń tatrzańskich.; szósta w Tatrach pod względem długości (ok. 4500 m) i głębokości (deniwelacja 361 m: -354, +7).

Wypoczęci i w pełni sił ruszyliśmy na podbój Wielkiej Litworowej. Wchodzimy zachowując pewne odstępy czasowe - jedna grupa schodzi niżej, a ja korzystam ze słoneczka. Jaskinia robi ogromne wrażenie. Gdybym tylko miała lepsze oświetlenie to pewnie zafascynowałoby mnie to jeszcze bardziej. Niesamowite uczucie, że jest się w miejscu gdzie tylko nieliczni mogą się znaleźć. Zjazd pierwszą studnią w dół, aż 50 metrów. Dookoła cisza, która zostaje przerwana okrzykiem "Kamień!!!". P. będąc na trawersie chwytając dłonią naderwał kawałek skały. Na szczęście nikogo nie było w sąsiedztwie. Pokonanie trawersu nad Studnią Flacha - tutaj adrenalina skoczyła w górę. Uff udało się można iść dalej. Druga pięćdziesiątka zrobiona. Powoli zaczynamy przygotowywać sprzęt do podchodzenia. Żeby nie marznąć staramy się robić to jak najszybciej. I znowu zdocieram  nad Studnię Flacha. Nogi i ręce odmawiają posłuszeństwa. Ostatkiem sił próbuję złapać jakiś głaz żeby nie wisieć w powietrzu. Udaje się :D Jestem uwolniona. Do bazy wracam w gumiakach bo stwierdzam, że nie będę ubierać mokrych trekingowych butów. Wywijając orła na trawie zaczynam żałować tej decyzji, ale już szkoda czasu. Trzeba iść dalej...perspektywa jedzenia dodaje sił :).

http://jagoro.cba.pl/?id=29.04-03.05.2011_wielka_litworowa&m=m3



Przygotowanie do zejścia.
Batinox - stały punkt asekuracyjny osadzony w skale.


Przepinki z jednego fragmentu liny na drugi.
Po wyjściu z jaskini przywitała nas mała mgła.

Powoli zaczyna się robić ciemno.

Dzień szósty :) - 30.07.2014 - Jaskinia Czarna

DŁUGOŚĆ:             ok. 6000 m.
DENIWELACJA:         303,5 m (-163,5, +140).
WYSOKOŚĆ OTWORÓW:    1326, 1294, 1404 m n.p.m.
POŁOŻENIE OTWORÓW:   wschodnie zbocze Doliny Kościeliskiej, Organy.
 
Do Jaskini Czarnej zostaliśmy podzieleni na dwie grupy. Pierwsza wyszła o godzinie 8:00 zabierając wszystkie liny. Ja z pozostałymi ruszyliśmy o 9:00. Dodam, że byłam wtedy kierowniczką wyprawy. Na mojej głowie było dopilnowanie czy każdy ma kanapki, wpisanie się do książki wyjść, przydzielenie każdemu zadań, za które staje się odpowiedzialny. Idąc Doliną Kościeliska kupiliśmy oscypki - bardzo smaczne. Szkoda, że takie małe. Po drodze robimy sobie dłuższą przerwę ponieważ dostajemy informacje, że poprzednia grupa jeszcze nie weszła do jaskini. Droga jest całkiem przyjemna...do czasu, aż zbaczamy z właściwego szlaku. Idziemy na nasze ścieżki. Kwiatami one usłane nie są, a raczej wiatrołomami. Nie da się ich nawet przeskoczyć tylko trzeba obchodzić naokoło. Jeszcze nie dotarłam do jaskini, ale już chce z niej wyjść. Dopada mnie jakaś niemoc. Zdecydowanie nie mój dzień. Jaskinia Czarna jest jedną z największych w Polsce. System poziomych korytarzy połączonych pionowymi kominami o znacznych różnicach wysokości. Korytarze jaskini są miejscami bardzo obszerne (jaskinia powszechnie uważana jest za najobszerniejszą w Polsce). Docieramy do Jeziorka Szmaragdowego - inaczej to sobie wyobrażałam. W niektórych momentach męska pomoc jest nieoceniona. Podana ręka czy nadstawiony bark pozwala mi się poruszać na przód. Wychodząc z jaskini M. i M. deporęczują najtrudniejsze odcinki. Te łatwiejsze ja. Wychodzę jako ostatnia zbierając za sobą liny. Maszerując z góry dostaje takiej energii, że postanawiam biec z plecakiem 60l. Towarzystwo zostaje w tyle, a ja gnam naprzód bez opamiętania niczym kozica :).

http://sktj.pl/epimenides/tatry/czarna_p.html
Jaskinia Mroźna, która jest udostępniona dla turystów.
M. wpatrzony w Kominiarski Wierch :)

Bardzo stromo zdjęcie jednak tego nie oddaje.
Jeziorko Szmaragdowe :)
Ciąg dalszy nastąpi :)

Pozdrawiam Kamila :)

Kurs Taternictwa Jaskiniowego SKTJ - Jaskinia Pod Wantą, Jaskinia Marmurowa :)

Wspomnienia z Kursu Taternictwa Jaskiniowego.
Miejsce: Kościelisko. Data: 25.07.2014 - 02.08. 2014r.

Dzień pierwszy :) -   piątek 25.07.2014 Przyjazd

Od samego rana wielkie pakowanie i ostatnie zakupy. Hmmm to się przyda, to też...no to to koniecznie muszę zabrać :D. Nie wiedzieć kiedy moja walizka wypełniła się po brzegi. Robię selekcje i odejmuję trochę ubrań. M. kiedy to wszystko zobaczył złapał się za głowę. Późnym wieczorem docieramy na bazę do Kościeliska. Cała ekipa już jest. Łóżka i wszystkie materace też już są zajęte. W myślach nucę sobie piosenkę "Mój jest ten kawałek podłogi...". Pomieszczenie się na tej salce było nie małym wyczynem. Pojawiają się u mnie chwile zwątpienia. W nocy nie mogę zmrużyć oka. Marzę o swoim łóżku. Na przemian ktoś chrapie. Zwijam się w kłębek i czekam aż ta noc się skończy bo zamarznę.

Dzień drugi :) - sobota 26.07.2014 Jaskinia Pod Wantą

DŁUGOŚĆ:            520 m
DENIWELACJA:        172 m (-158; +14)
WYSOKOŚĆ OTWORU:    1793,3 m n.p.m.
POŁOŻENIE OTWORU:   Dolina Miętusia, Kocioł Litworowy.

Zanim udało mi się zasnąć to pora była już na wstawanie. Wspólne śniadanie, pakowanie sprzętów i lin do plecaka - w życiu nie nosiłam tak ogromnego bo aż 60 litrów. Przecież jak go ubiorę to mnie przygniecie. Dojście do jaskini zajęło nam około 4 godziny. Trochę czekaliśmy na T., który wracał na bazę po kask..po czym okazało się, że B. miał go przy sobie. Później byliśmy wyczuleni na punkcie kasków :D. Po drodze myślałam, że się skończę. Taki ze mnie twardziel... :/. Pod otworem jaskini ubraliśmy się w kombinezony. Zrobił się podział: pomarańczowy kolor - drogowcy, seledynowy - młynarze. Kolega K. poręczował wejście do jaskini. Przyszła kolej na mnie. Gotowa do wejścia z małym dreszczykiem emocji co to będzie. W środku zimno, ciemno. Najbardziej emocjonujący jest zjazd 45 metrową studnią zwaną Dzwonem. Będąc "pod ziemią" traci się jakiekolwiek poczucie czasu. Po wyjściu z jaskini szczęśliwa, że w końcu mogę zdjąć kombinezon. ( Nie to żeby mi nie pasował czy coś :D). Razem z koleżanką M. stwierdzamy, że najpiękniejsze w jaskiniach jest to jak się z nich wychodzi. Po kolejnych godzinach marszu docieramy na bazę. Posiłek już na nas czekał przygotowany przez dziewczyny z SKTJ - dziękujemy Wam bardzo :). Szybki prysznic, przygotowanie plecaków na kolejny dzień i  do spania. Nawet twarda i zimna podłoga nie były w stanie zakłócić mojego snu.

http://www.sktj.pl/epimenides/tatry/podwanta_p.html

Odpoczynek :)

Kursanci i M. :)

"Długa droga czeka mnie..."
Dobra mina do złej gry...kto poniesie plecak? :p W tle Giewont.
Wejście do jaskini :)


<3  Z dedykacją dla Instruktorów za cierpliwość :D :)

Dzień trzeci :) - 27.07.2014 - Jaskinia Marmurowa

DŁUGOŚĆ:          681 m
DENIWELACJA:      150,6 m (-126,1 +24,5)
WYSOKOŚĆ OTWORU:  1776 m n.p.m.
POŁOŻENIE OTWORU: górna część Kazalnicy Miętusiej 
 
W tym dniu dotarcie do jaskini było zdecydowanie sprawniejsze. Od razu założyłam krótkie spodenki bo pomimo małego przymrozku z rana zaraz robiło się ciepło. Po drodze nauka topografii Tatr. Podziwiam tych, którzy potrafią nazwać każde miejsce w Tatrach. Co ja też muszę? :D W jaskini już ktoś był o czym świadczyły rozwieszone liny. Wskakujemy w kombinezony. M. jednak postanowił zmienić modę w środowisku jaskiniowym. Zrezygnował (czyt.zapomniał) z klasycznego kombinezonu na rzecz awangardowej peleryny w kolorze fioletowym, przeplatanej w talii fioletowym paskiem. :D   Jaskinia Marmurowa jest jedną z najciekawszych tatrzańskich jaskiń typu awenowego. W Marmurowej istnieją dwa niezależne dna: Stare Dno (-86 m) oraz Nowe Dno (-126 m). Nam udało się odwiedzić Stare Dno, a wszystko przez to, że trochę się ociągaliśmy. Myślę, że kwesta doświadczenia i spokojnie zdobędziemy dwa. Bardzo mi się tu podobało :).

http://www.sktj.pl/epimenides/tatry/marmur_p.html

Rudy rydz :D
Po drodze bawiłam się w fotografa... :)
Tojad mocny - piękny, ale trujący.
Zbaczamy ze szlaku i do jaskini.
Czekając na swoją kolej wejścia.
:D M. i jego wesoła pelerynka :) Bardziej wyraźnych zdjęć lepiej nie będę zamieszczać :D

P. chroni się przed deszczem :D


Dzień czwarty :) - 28.07.2014 - Uczymy się

Dzień przeznaczony na odpoczynek. Aktywność fizyczna zbliżona do zera. Za to nasze umysły intensywnie pracują od rana. Instruktorzy M. i B. tłumaczą nam jak się robi pomiary jaskiń. Busola w ręce i w parach robimy pomiary. Ile osób tyle miar :p To zaczyna być bardziej męczące niż chodzenie po górach z ciężkim plecakiem :)

Pilni kursanci :D

Ciąg dalszy nastąpi :)

Pozdrawiam Kamila :)