Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stary Sącz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stary Sącz. Pokaż wszystkie posty

środa, 29 października 2014

Przehyba i inne takie - Zbieranina :)

Choróbsko odpuściło. Kask naprawiony, Można więc było ruszyć na rower. W sobotę wybrałam się na krótką przejażdżkę do miejscowości Tymbark (Tam gdzie produkują soki :)) zobaczyć jak M. prowadzi szkolenie dla Strażaków. Na miejscu wszyscy działali na całego i rozcinali samochód w celu uratowania poszkodowanych osób. Ja to bym jeszcze nim pojeździła :D. Popołudniu razem z D., K. i kolegą M. wyruszyliśmy na Przehybę (1173 m) znajdującą się w Beskidzie Sądeckim. Samochód zostawiliśmy na parkingu i pieszo...dobrze przeczytaliście PIESZO ruszyliśmy asfaltową drogą do schroniska na Przehybie. Na szczycie zamówiłam sobie kiełbaskę, ale jak zwykle sobie nie pojadłam. Za to piwo grzane z goździkami polecam :). Kiedy wychodziliśmy było już całkiem ciemno. Moja czołówka w dodatku jedyna poszła w ruch. Po drodze ożywione dyskusje na temat fizyki, matematyki, wszechświata...jak wspaniale było by poznać odpowiedzi na pytania, na które jeszcze nikt nie znalazł odpowiedzi :). Po całej wycieczce miałam małe zakwasy...musiałam podwójnie przewracać nogami żeby za nimi nadążyć :).


A może taki kask? :)
Rozcinanie samochodu.
Ja, D., M., a K. robił zdjęcia :)




:)
W drodze na szczyt towarzyszyła nam mroczna mgła.

Pozdrawiam Kamila :)

wtorek, 21 października 2014

Rowerem po paśmie Jaworzyny Krynickiej :)

W sobotę 11 października zbiórka w Limanowej, a następnie dwoma samochodami jazda do Starego Sącza. Po drodze remonty, a co za tym idzie to tworzące się korki. Na peron na stacji kolejowej dotarliśmy na styk i co słyszymy? :D "Pociąg relacji Stary Sącz - Krynica Zdrój będzie opóźniony o 20 minut". Czyli żadna nowość :).

Całą ekipą, a było nas w sumie 6 - ja, M.,B., A., P., D. wsiadamy z naszymi rowerami do pociągu. Konduktor nas pogania. Jazda pociągiem około godziny w tak doborowym towarzystwie mija w mgnieniu oka. W Krynicy robimy jeszcze zakupy i jazda. Z racji, że kiedyś już byłam na tej trasie to mniej więcej wiedziałam czego mogę się spodziewać. :) Ruszamy na szlak i kierujemy się na Jaworzynę Krynicką (1114m).Pogoda dopisywała więc po drodze można było spotkać dużo turystów. M. przedzierał pierwszy trasę pozostawiając ludzi w osłupieniu, a tu jeszcze tyle rowerzystów. Będąc na szczycie Runek (1080m) dochodzi między nami do małego spięcia, a wszystko przez to, że nie ustaliliśmy pewnych rzeczy przed wyjazdem. Jedna trójka jedzie w prawo, druga w lewo...Na Hali Łabowskiej będąc z M. i B. zamawiamy jedzenie. Naprawdę prowizorka taka...naleśniki jeszcze ok, ale zupa pomidorowa to chyba była chińska.
Z podrażnionymi żołądkami jedziemy dalej. Mijamy sporą grupę rowerzystów. M. tradycyjnie musiał na coś najechać i złapać kapcia <wycieczka bez kapcia jest nie ważna> :p. A ja chcąc poprawić kask spostrzegłam, że kółeczko od regulacji samoczynnie gdzieś odleciało na trasie...:(. Z racji ograniczonego czasu B. decydujemy się na szybszy zjazd i spore odcinki jazdy po asfalcie, ale ku naszej radości M. wynalazł genialną ścieżkę przez las. Około godziny 18 dotarliśmy na parking w Starym Sączu skąd ruszyliśmy.

Na liczniku 50 km :).

Dokładniejszy przebieg trasy znajdziecie tutaj: http://camilla14a.blogspot.com/2014/04/pasmem-jaworzyny-krynickiej.html


W końcu przyjechał :)
Zakładamy kaski i jazda w dół :) Zjazd przy, którym kiedyś musiałam trochę sprowadzić teraz pokonuję niczym błyskawica :D
Chwila orzeźwienia w pobliskim strumyku :)
Schronisko na Jaworzynie Krynickiej.
Widoki ze szczytu Jaworzyny Krynickiej.
Nasze rowerki :)
Na trasie :)
Jesień :)
Zapraszam http://okularysalice.pl/ :)
:)
Kotecki :D
Tak mnie naszło na naleśniki, że aż zrobiłam w domu :)
Schronisko na Hali Łabowskiej.


B. :)
Hala Pisana.
:p


Ujęcie wody Piwniczanka :D
Na ścieżce, którą znalazł M. :)

Pozdrawiam Kamila :)

wtorek, 29 kwietnia 2014

Pasmem Jaworzyny Krynickiej :)

Czwartek, godzina 05:00 pobudka. Pomimo wczesnej pory jestem pełna energii. Jednak chodzenie spać wcześniej to dobry pomysł - trzeba będzie to wprowadzić w życie :). Z niecierpliwością czekam na wesołą ekipę M., M., i J., którego poznałam w tym dniu. Trzy rowery na dachu, mój do samochodu i w drogę. Jedziemy do Starego Sącza. Za 10 minut według planu mamy mieć pociąg, a krążymy błąkając się jeszcze po rondzie. Udało się zdążyć. Jednak pociąg spóźnił się jakieś 20 minut. Przez chwilę pojawiły się wątpliwości czy w ogóle pojedzie. Wychodziłam z założenia, że skoro mamy bilety to musi jechać. :) I w końcu jest...wsiadamy do pociągu i to nie do byle jakiego jak w piosence.Przemierzamy wszystkie przedziały aż do samego końca gdzie znajdują się haki na rowery. Wszyscy znaleźli już swoje miejsce więc teoretycznie można sobie uciąć godzinną drzemkę. Jednak fakt, że nie jechało się kilka lat pociągiem nie pozwala mi spać. W końcu nie codziennie ma się takie atrakcje. :) Po ponad godzinnej podróży docieramy do Krynicy - Zdrój. Tutaj jeszcze jakieś drobne zakupy i kierujemy się na Pasmo Jaworzyny Krynickiej , które ciągnie się od Barcic po Tylicz. Wjazd na szlak i na powitanie stromy podjazd. Jedzie się całkiem przyjemnie - zresztą z taką ekipą innej opcji nie ma. :) Na rozdrożu gdzie odpoczywaliśmy zadecydowaliśmy, że zaplanowaną trasę zmieniamy na jeszcze bardziej ambitniejszą. Nie chciałam ominąć Jaworzyny Krynickiej (1114m. n.p.m.)  ponieważ nie miałam okazji tam jeszcze być. W schronisku na Jaworzynie robimy krótki odpoczynek. W plecakach robi się lżej bo kanapki znikają w mgnieniu oka, a nam przybywa sił do dalszej jazdy. Do kolejnego schroniska jedziemy z nastawieniem na kotlecika schabowego. Niestety zostajemy rozczarowani bo najzwyczajniej w świecie nie było. Moje naleśniki były całkiem dobre. Nie wiem jak żurek i "krokiety". Po tym jakże obfitym posiłku M. zadzwonił do A. żeby kupiła karczek i kiełbaski :D. Cały czas kierujemy się czerwonym szlakiem mijając szczyty takie jak: Czubakowska (1082 m.n.p.m.) - Runek (1080 m.n.p.m.) - Hala Jawor (1027 m.n.p.m.) - Hala Łabowska (1064 m.n.p.m.) - Wierch nad Kamieniem (1084 m.n.p.m.) - Hala Pisana (1044 m.n.p.m.). Zjazd pełen korzonków, kamieni, błota :D uruchamia mi się aplikacja diabełek - czyli jechać najszybciej jak tylko mogę :). Po około 6 godzinach jazdy dotarliśmy do Starego Sącza do miejsca, z którego ruszyliśmy. Pojawia się zaskoczenie, że wycieczka dobiega końca. Pojawia się też pomysł M. żeby jechać na Przehybę...jednak wizja ogniska jest w tym momencie bardziej kusząca. Jeszcze tylko rundka po mieście i czas zbierać się do domu. :)

Pokonaliśmy 45 km w ponad 6 godzin. Udało się objechać trasę beż żadnych kapci czy innych usterek technicznych. Bez żadnych siniaków...chociaż u mnie to siniak na siniaku to mogłam się nawet nie zorientować Było dużo błota i dużo zabawy. Kolejna wycieczka już wkrótce :). 

Dziękuje M. :* i M. i J. za super dzień :). 


Kruszynka gotowa do trasy :)
Przyjedzie czy nie przyjedzie? :D
M. postanowił nie marnować czasu i zaczął jazdę :)
Jeszcze jeden rower by się zmieścił. Tak więc Ci co się wykręcili niech żałują.
:)
Rzeka Poprad.
W tunelu.

W połowie drogi pociąg zmieniał kierunek jazdy.

Na miejscu w Krynicy - Zdrój. Maszynista jak się dowiedział, że będziemy jechać przez góry do Starego Sącza chciał nas zabrać z powrotem.
Deptak w Krynicy - Zdrój.


Pomnik Nikifora Krynickiego – przy wejściu na deptak, znajduje się odlew z brązu postaci słynnego krynickiego malarza. Ma ponad dwa metry wysokości i waży około 900 kg.
Witryna jednego ze sklepów.
Wjazd na szlak.
Odpoczynek :)
Stok narciarski.
Spora część trasy wyglądała właśnie tak.
Moja ekipa :)
Pierwsze schronisko, które odwiedzamy w tym dniu.

Pogoda nam się udała idealnie :)
http://www.schronisko.krynica.com.pl/

:)
Kierunek Runek.
:)




Komuś Reginka wpadła w oko :)
Odpoczynek w Schronisku PTTK na Hali Łabowskiej.
Zjadłabym :D
Hala Pisana.
Widoki po drodze :)




Klasztor Klarysek w Starym Sączu.

To co powtórka? :)
W drogę. :)

Trasa z 24.04.2014 http://www.endomondo.com/workouts/329133491/10580457

Pozdrawiam Kamila :)