Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mszana Dolna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mszana Dolna. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 25 maja 2014

Zbieranina :)

Tyle się działo, że dopiero teraz coś tu napiszę :). Intensywne opady deszczu, które w ostatnim czasie spowodowały powódź i lokalne podtopienia skutecznie uniemożliwiały wychodzenie z domu. Zanim to jednak nastąpiło udało mi się zrobić trasę z Limanowej do Mszany Dolnej - tam i z powrotem czyli około 55 km. Po drodze trzeba uważać bo tiry pędzą jak szalone. Później to był tylko deszcz i deszcz..i oczywiście moje różne obowiązki. Kiedy zaświeciło już słońce to chciałam to jak najlepiej wykorzystać i wybrałam się na Sałasz i na Miejską Górę. To co zobaczyłam po drodze mogło wprawić w osłupienie - jeszcze bardziej jeżeli wiedziało się jak to wszystko wyglądało wcześniej. Ile zostało powalonych drzew to chyba nie idzie zliczyć. Pomiędzy Łysą Górą, a Miejską Górą zrobiło się nawet małe jeziorko w lesie - taka nowa atrakcja Limanowej :D. Zjeżdżając już do centrum miasta złapałam kapcia. Na szczęście serwis rowerowy był w pobliżu więc po zaklejeniu dętki i wyjęciu kolca mogłam kontynuować jazdę :).

Poniżej zbieranina zdjęć :)


Po co iść skoro można biec? :D Reksia :)
Widoki z Walowej Góry.
Niepozorny potok, a był jak rwąca rzeka.
W drodze na Sałasz.
Szlak momentami tak właśnie wyglądał.
Krótki odpoczynek :)
"Jeziorko" w lesie.
Pozdrawiam Kamila :)

sobota, 29 marca 2014

Mszana Dolna :)

Zaległości z blogiem są takie, że aż wstyd. :( Trzeba się poprawić :). 20 marca czyli już dawno temu pojechałam do Mszany Dolnej. Chciałam pokręcić trochę km więc trasa asfaltowa idealnie się do tego nadawała. Na początku mijam miejscowości: Piekiełko, Tymbark, Dobra itd...a następnie wjechałam na drogę krajową. Trochę się jej obawiałam ze względu na pędzące samochody. Na szczęście było w miarę spokojnie i bezpiecznie dotarłam na miejsce. Z racji, że moją czołówkę pożyczył Brat zostałam bez oświetlenia. Rower zostawiłam więc w bezpiecznym miejscu, a do Limanowej udało mi się wrócić samochodem. Po chwili jazdy jednak żałowałam, że mogłam wracać tak jak przyjechałam, ale mogłabym zamarznąć. Kruszynka dotarła do mnie następnego dnia i znowu ruszyłyśmy w trasę. :)

Szlaki Papieskie.

W którą stronę? :)


Po raz pierwszy na rowerze w Mszanie Dolnej :)
Pozdrawiam Kamila :)