Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ognisko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ognisko. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 10 listopada 2014

Paproć, Turbacz, rower, biegi czyli jednym słowem ZBIERANINA :)

Niektórzy zarzucają mi, że jestem strasznym wykorzystywaczem...no nie ukrywam bo jestem :D. Ostatnio wykorzystuję genialną pogodę i nadmiar wolnego czasu, który przez jakiś czas przymusowo będę mieć. Każdego dnia staram się poświęcić chociaż godzinę żeby wprowadzić jakąś aktywność. Kilka razy byłam na Paproci. Jeżeli się tam wybieracie to w tym momencie polecam zjazd do Tymbarku...bardzo stromy i chyba jeden z nielicznych gdzie nie wpadniecie po uszy do błota. Jadąc w stronę Łososiny Górnej gwarantuję, że rowery będą zaraz do mycia, a to wszystko przez trwające wycinki drzewa w lesie. Tak wszystko rozkopali, że jako miejscowa zupełnie nie poznaje terenu. 

Powoli wracam też do biegania. Zima coraz bliżej więc na rowerze nie zawsze się będzie dało jechać - chociaż dla chcącego nic trudnego :). Ostatnio z M. pojechaliśmy do miejscowości Koninki za Mszaną Dolną i z dolnej stacji wyciągu narciarskiego biegiem ruszyliśmy pod górę. Stromo jak nie wiem. M, który podobno nie biega odstawił mnie na kilkadziesiąt metrów. Jednak kiedy już złapałam rytm to nic nie mogło mnie zatrzymać. Wybiegliśmy na szczyt Turbacza, a następnie na herbatkę do schroniska.Zrobiliśmy około 18 km :). Wiecie co jest fajne w schroniskach, a nie znajdziecie tego zapewne w żadnej restauracji? :) Jak ludzie spotkają się w górach to często można poznać ciekawych ludzi. Trzech Rowerzystów i to jeszcze z Limanowej....tak z tej samej Limanowej co i my :D. Od słowa do słowa okazało się, że mamy sporo znajomych. Świat naprawdę jest mały. Zostaliśmy z M. zaproszeni na ognisko i na kiełbaski. Hmm my to mamy nosa i kiełbaski wyczujemy z daleka :) Dziękujemy Koledzy G.,R., P. mam nadzieję, że szybko będziemy mieli okazję się zrewanżować :)


Czy ja nie powinnam iść pobiegać? :)

Miłego wieczoru :)


Mój ukochany rowerek :)


Zielony szlak rowerowy na Paproć, a na drugim planie kapliczka i krzyż na szczycie Paproci.
Widok na Walową Górę, Łososinę Górną.
Za wyjazd pd górę należy się nagroda czyli coś słodkiego :D
Na Paproci powstaje wieża widokowa :)
Pozdrawiam Kamila :)

sobota, 8 listopada 2014

1 listopad - Ognisko na Mogielicy :)

W sobotę 1 listopada w dniu Wszystkich Świętych jak co roku udaliśmy się na Mogielicę. Nasza tradycja ma już chyba około 5 lat. Wystarczy napisać tylko: Mogielica, 1 listopad, godzina 20:00 kto chętny i od razu wszyscy wiedzą o co chodzi :). Punktualnie o 20:00 spotkaliśmy się w centrum Limanowej, a następnie samochodami pojechaliśmy w stronę Słopnic skąd wyruszyliśmy pieszo na Mogielicę. Kilka osób ruszyło już wcześniej żeby rozpalić ognisko - było ogromne :D Na szczycie zebrało się nas około 30 osób - większość to członkowie Klubu Sportowego Limanowa Forrest, a także forumowicze z Limanowej, oraz znajomi znajomych :) Skoro to się tak rozrasta to ciekawe ile będzie za rok :). Była okazja porozmawiać ze znajomymi, których nie widziało się od dawna, a także poznać nowe osoby. :) Kiełbaska z ogniska obowiązkowo :). Najwytrwalsi w tym ja doczekaliśmy na wschód słońca, które budziło się po godzinie 6. W namiocie w ciepłym śpiworze spało się zadziwiająco dobrze, aż się nie chciało wychodzić :). Śniadanie na górze i wracamy do domu :). Nie sądziłam, że wieczorem znowu się znajdę na Mogielicy..., ale o tym w następnym wpisie :).


:)
Nic tak nie zbliża jak ognisko :)
Wschód słońca widziany z wieży widokowej :)




Nasze obozowisko :D
Ja na wieży :D
Takie śniadania to ja lubię :)
I do domu :)
Pozdrawiam Kamila :)

wtorek, 23 września 2014

"Wiele znam tajemnych przejść do całkiem innych miejsc..." :) - Mogielica :)

W poniedziałek 15 września razem z M. wybrałam się na wieczorną wycieczkę. Samochód zostawiliśmy na parkingu i około godziny 18:00 ruszyliśmy na rowerach aby zdobyć Mogielicę - najwyższy szczyt Beskidu Wyspowego. Mieliśmy okazję zobaczyć piękny zachód słońca. Kiedy dotarliśmy na szczyt zaczęło się już robić ciemno. Czas włączyć czołówki. Moja świeciła tyle co nic. M. jak na strażaka przystało zajął się rozpalaniem ogniska :). A ja? Jak na głodomora przystało zajęłam się kiełbaskami. Po obfitej kolacji pora się zbierać do domu. Ognisko zagaszone, pakuje plecak...i nagle ałłłć :/. Palec przecięty bo jacyś "geniusze" w drewnianej ławce zostawili wbite dwa ostrza tępych noży...nie chce myśleć co by było jak by ktoś tą ławkę chciał przenosić i akurat tam chwycił. Zjeżdżając mijamy salamandry i ropuszkę :D. Z racji kiepskiego oświetlenia nie mogę sobie pozwolić na jakieś szaleństwa związane z prędkością. W pewnym momencie wjeżdżam w błoto, które mnie wręcz wciąga :p.  Ostry odcinek, na którym kiedyś się wywaliłam i potłukłam pokonuję nawet nie wiedząc, że to jest właśnie to. Dopiero M. mnie uświadamia :D Myślę sobie jaki ze mnie "miszczu" hehe. Po powrocie do domu mycie roweru zanim błoto całkowicie zaschnie. Bardzo udany wypad...oby takich więcej i w takim towarzystwie :).


Cudowny zachód słońca :)


:)
Mmmm :D
Czego chcieć więcej? :)
Salamandra :)
Całować czy nie? :D
"Wiele znam tajemnych przejść do całkiem innych miejsc...:)" https://www.youtube.com/watch?v=ZR9dtZz7p5k
Kruszynka jak zwykle gdzieś musi wjechać :p  http://4ever.cz/

Pozdrawiam Kamila :)

niedziela, 3 listopada 2013

Mogielica - ognisko :)

Nie pamiętam nawet kiedy zrodziła się tradycja, że 1 listopada razem ze znajomymi z KS Limanowa Forrest (i nie tylko) idziemy na najwyższy szczyt Beskidu Wyspowego - Mogielicę. Około godziny 20:00 wszyscy byli już w umówionym miejscu. Ustaliliśmy kto z kim jedzie, plecaki do bagażników i jazda. Będąc na parkingu  założyliśmy czołówki na głowę, kijki w ręce i spacerkiem w górę. Pogoda była dla nas łaskawa...z resztą w takim gronie żadna pogoda nie jest nam straszna. Na szczycie niespodzianka, a mianowicie rozpalone już ognisko :). Wyszliśmy na wieżę widokową gdzie pięknie było widać nawet bardzo odległe cmentarze, które w tym dniu były oświetlone z racji święta Wszystkich Świętych. Następnie zabraliśmy się za pieczenie kiełbasek, ziemniaków, cebuli, jabłka...niektórzy nawet podeszwy w butach przypalali. Wspaniałe jest to, że pomimo różnych obowiązków, braku czasu my jednak potrafimy się zmobilizować żeby spędzić wspólnie miłe chwile.W sumie było nas 16 osób. W planach już kolejne ognisko :).

 
Mniam :D
:)

:)